czw, 10 września 2015

„Złota plaża pośród drzew” (część IV)

Listy, notatki, zdarzenia ulotne. Blog Wojciecha Fułka

Kiedyś matka wysyłała mnie często do sopockich rybaków kupić świeże flądry na piątkowy, postny obiad. Ich drewniane łodzie, charakterystycznie pomalowane w żółte-niebiesko-czarne poziome pasy - suszyły swoje brzuchy jak jakieś wieloryby, wyrzucone na morski brzeg i usychały z tęsknoty za morską wodą. Wzdłuż spacerowej alejki ciągnęły się zaś koślawe, byle jak sklecone rybackie budki, w których trzymano sieci, skrzynki i niezbędne narzędzia. Najbardziej lubiłem jednak widok suszących się sieci na długich drewnianych palach, wbitych w piasek i powrót łodzi z połowu.

Nigdy jednak nie widziałem, jak kilkuosobowe załogi wypływały na połów, bo zawsze było to tzw. „bladym świtem”. Ale często przybijali do brzegu (mężczyźni w kaloszach lub w gumowych spodniach połączonych z butami, grubych swetrach i wodoszczelnych kurtkach ) w mojej obecności i zawsze był to niezwykle atrakcyjny, filmowy wręcz obrazek. Wynosili oni z łodzi kosze pełne ryb, jeszcze podrygujących i próbujących się wydostać na wolność, nie zdających sobie sprawy, że ich los był już przesądzony w chwili, kiedy wpadły w rybacką sieć. Nad tymi koszami z piskliwym krzykiem kołowały już mewy i rybitwy, licząc na jakiś łup.

 

Rybackie łodzie, wciąż stanowią, na szczęście, ważny element plażowego „wystroju”. Podobnie jak poświęcona rybakom kapliczka, zbudowana na plaży przez nieżyjącego już sopockiego architekta, Bruno Wandtke. Był też on projektantem budynku, nawiązującego do starej sopockiej architektury, w którym umieszczono najpopularniejszą chyba rybną restaurację nadmorską , nazwaną właśnie „Przystanią”.

 

Sopocka „złota plaża pośród drzew” zajmuje dziś powierzchnię ponad 26 ha, a drewniana konstrukcja mola dzieli ją na dwie części o niemal identycznej długości. Od granicy z Gdynią – wzdłuż Parku Północnego aż do mola ciągnie się pas plażowy o łącznej długości 2125 m, zaś część południowa – aż do granicy z Gdańskiem w Jelitkowie liczy sobie dokładnie 2180 m. Przy czym jej szerokość zmienia się – od zaledwie 15 m aż do 110 w okolicach mola.

 

Do tekstu wielkiego przeboju „Czerwonych Gitar” pt. „Historia jednej znajomości” trafił – obok szumu morza i złotej plaży - śpiew ptaków, ale chyba nikt nie opisał jeszcze dość dziwnego, niezbadanego i niewyjaśnionego zjawiska „śpiewu piasku”. Plażowy piasek wydaje bowiem letniego, słonecznego dnia charakterystyczne dźwięki pod naciskiem naszych bosych stóp. Piaski milczą w nocy, śpiewając najgłośniej nad ranem, w południe zaś - już nieco ciszej. Nikt do tej pory nie wyjaśnił i nie zbadał tego zjawiska dogłębnie, zatem to kolejna plażowa tajemnica. Ile z takich zagadek i historii, piaskiem pisanych, czeka jeszcze cierpliwie na swojego odkrywcę i kronikarza?

 

WOJCIECH FUŁEK

(tekst pochodzi z książki „MOŻE PLAŻA”, która trafiła właśnie do księgarń)

Wojciech Fułek

"Sopocianin od zawsze i na zawsze"

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież