nd, 16 marca 2014

ERGO Arena w elicie

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego

Powiem szczerze, że nie wierzyłem, że się uda. Inaczej, miałem duże wątpliwości... Tymczasem ERGO Arena oraz ci, którzy nią zawiadują Halowe Mistrzostwa Świata zorganizowali na poziomie, o którym mowa w nazwie imprezy.

Było pięknie... Błękitna bieżnia, po której z wdziękiem poruszały się smukłe panie, a już styl prezentowany przez naszą Renatę Pliś zaliczyłbym do klasyki gatunku. Shelly-Ann Frazer-Pryce miała być tylko królową imprezy, tymczasem zasłużyła także na tytuł miss-simpatico. Liderkami naszej ekipy były dziewczęta ze sztafety 4x400 oraz oczywiście mistrzyni Lićwinko. Sielankowy obraz świata zaburzył jak zwykle Saddam Hussain. Biegacz z Pakistanu rozpędził się tak bardzo podczas biegu eliminacyjnego, że jak wyleciał z ERGO Areny, to słuch o nim zaginął. 

Pierwszego dnia mistzostw przestał działać internet bezprzewodowy. Co to znaczy we współczesnym świecie ? Oczywiście koniec świata... Znowu narażę się malkontentom, stając po stronie organizatorów. a nie niedoszłych użytkowników. Wi-Fi miało nie działać(!). Przewidziane było tylko dla producenta imprezy, ale gospodarze chcieli dobrze i ... przedobrzyli. Upublicznili hasło i sieć się przegrzała. Po kablu wszystko działało jak należy.

Mieszane uczucia mam po chlebie ze smalcem i ogórkiem, które były serwowane w biurze prasowym. Trochę to było monotonne z perspektywy 12-godzinnego dnia pracy. Zupa cebulowa tylko na chwilę pozwalała oderwać się od rutyny. Z drugiej strony pomysł roztropny, bo na początku wszystkim smakowało, a kuchnia regionalna na pewno została wypromowana.

Nie zawiodła logistyka. Rozmawiałem z kolegami z zagranicy. Warunki pracy określili jako więcej niż przyzwoite. Działała informacja i komunikacja, dostępność uczestników zawodów także była wystarczająca.

Na zakończenie, żeby uniknąć komentarza, który po mojej pozytywnej ocenie gdańskiego fragmentu EURO 2012, zamieścił pod tamtym wpisem mój kolega ze studiów ( a brzmiało to tak " Ile ci Włodziu dali, żebyś to napisał "), to się przyczepię do Ani Rogowskiej, że nie zdobyła medalu, a konkurs był na takim poziomie, że nic tylko wygrać oraz do Tomasza Majewskiego, że przecież stać go na więcej. Więcej felerów nie znajduję.

Przykro mi...

 

 

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież