nd, 14 września 2014

Nikogo nie można wyrzucać z domu!

Moje edumedia. Blog Damiana Muszyńskiego
Nikogo nie można wyrzucać z domu! Fot. Damian Muszyński

W sobotę, 13. września, uczestniczyłem w debacie zorganizowanej przez Krytykę Polityczną w Trójmieście. Spotkanie pod tytułem: “Jakiej integracji potrzebujemy? Romowie w Polsce - lokatorzy, turyści, imigranci?” było pokłosiem wydarzeń z początku sierpnia, kiedy decyzją lokalnych władz rodzina rumuńskich Romów, mieszkająca w Jelitkowie, została wyrzucona ze swojego domu zlokalizowanego na terenie dawnych ogródków działkowych. Sprawa była wielokrotnie opisywana, nie będę więc przybliżał samego zdarzenia.

Nie chcę również w tym krótkim wpisie odnosić się do wszystkich kwestii poruszanych przez uczestników debaty, tym bardziej, że dyskusja moderowana przez Romana Kurkiewicza była żywa i obrodziła wieloma ważnymi wypowiedziami. Chcę za to powiedzieć o ogólnym wrażeniu - o dwugłosie, który był wyraźnie słyszalny. Dwugłos ulokowany był biegunowo. Z jednej strony dobiegało wołanie zaangażowane, mocne, bo wsparte doświadczeniami pracy z ludźmi będącymi w podobnej sytuacji jak Romowie z Gdańska - o świetnych przykładach takich praktyk opowiadały przedstawicielki instytucji pozarządowych z Poznania i Wrocławia (Katarzyna Czarnota - Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów i Agata Ferenc - Stowarzyszenie Nomada). Po drugiej stronie lokował się głos “urzędników” (upraszczam nieco - zaproszeni “urzędnicy” mieli różny status i różne doświadczenia związane z rozwiązywaniem “problemu” Romów w Gdańsku - inna sprawa, że na debatę przybył ich drugi garnitur; zabrakło choćby wiceprezydenta Lisickiego). Uczestnicy debaty nie tylko mówili innymi językami (na marginesie - organizatorzy zapewnili tłumaczenie obecnym podczas dyskusji Romom), ale także fizycznie umiejscowili się po dwóch stronach sali - urzędników i aktywistów rozdzielał Roman Kurkiewicz.

Dla osób, które interesowały się sprawą przymusowego wysiedlenia Romów opisywany tutaj dwugłos nie jest zaskoczeniem. Urzędnicy tłumaczą decyzję o usunięciu niechcianych mieszkańców Gdańska literą prawa, choć oczywistym jest, że rodziny nie zostały prawidłowo poinformowane o wysiedleniu. Mieszkańcom dano godzinę na spakowanie rzeczy i opuszczenie terenu, nie przedstawiono im również żadnych dokumentów stanowiących podstawę działań. Zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym każda osoba mająca być wysiedlona musi otrzymać zawiadomienie, ma ona też prawo odwołać się od tej decyzji oraz otrzymać zadośćuczynienie za poniesione szkody i straty (pamiętajmy, że domy-altanki Romów zniszczono doszczętnie). Skutkiem wysiedlenia nie może być też bezdomność, tym samym władze muszą zaproponować alternatywne miejsce zamieszkania, jeśli wysiedlane osoby nie są w stanie same go sobie zapewnić.

Zdaniem urzędników, o prawomocności wysiedlania świadczy fakt, iż działki zamieszkiwane były przez Romów nielegalnie. Warto więc w tym miejscu przypomnieć wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2012 roku, w sprawie Yordanova i inni przeciwko Bułgarii. Trybunał w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że na to, czy dane miejsce można traktować jako mieszkanie, nie ma wpływu legalność jego powstania i zamieszkiwania w nim. Dodać należy, że Romowie mieszkali w Jelitkowie 2,5 roku.

Co się więc dzieje takiego, że na argumenty o bezprawnym wyrzucaniu ludzi z domu urzędnicy reagują “ucieczką do przodu”, plotąc bzdury o “pomocy rzeczowej” dla Romów, których przed chwilą pozostawili bez dachu nad głową? Stawiam tezę, ze problem tkwi w empatii, a właściwie w jej braku. Nie sposób bowiem przejść do porządku dziennego na sytuacją pozostawienia kogokolwiek bez domu, kiedy - choćby - próbuje się współodczuwać.

Na zakończenie. 24. lipca 2014 roku odbyła się w Gdańsku konferencja naukowa (finansowana ze środków Miasta Gdańsk) pod szumnym, i jak za chwilę się przekonamy NIC nie znaczącym tytułem “Wspólny Pokój Gdańsk. Ku miejskim modi co-vivendi”. Organizatorzy konferencji pisali wtedy: “Tak pomyślana konferencja może być znaczącym społecznie wyrazem gdańskiego namysłu nad modus co-vivendi miasta, stanowiącego przestrzeń niełatwej pamięci, wielorakich tożsamości ludzi i miejsc. Obrady będą zarówno tradycyjnym, jak artystycznie pomyślanym, angażującym licznych uczestników konferowaniem. Będą realnym współtworzeniem Gdańska, jako miasta bliskiego sercu, które stanowią jego mieszkańcy i użytkownicy; miasta dającego przestrzeń wolności i będącego jej realną przestrzenią”. Para w gwizdek.

Damian Muszyński

 Pedagog mediów, medioznawca, nauczyciel akademicki, badacz, poeta.

Komentarze   

+1 # Heniutek 2014-09-18 23:40
Nie jestem w stanie zrozumieć Pańskiego sposobu myslenia. Dlaczego komuś, kto nielegalnie, z pełną świadomością bezprawności zajął mienie Gminy (czyli wspólnoty obywateli na danym terenie), ta Gmina (czyli wspólnota obywateli) ma zapewniać jakieś alternatywne lokum???
A jest też bardzo ważne, że przecież ci Romowie nie przyjechali tu pod przymusem. Nie osiedlili się tu z wyższej konieczności, ratując swe życie, uciekając przed wojną,czy bedąc w sytuacji bez wyjścia. To by było jakimś wytłumaczeniem! Ale nie! Przyjechali tu licząc na lepsze zarobki i wiedząc że we wzglednie bogatej i demokratycznej Polsce znajdą licznych obrońcow na wypadek, gdyby ktoś chciał od nich wyegzekwować to, co egzekwuje się na codzień od zwyklych obywateli Polski.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Dorota 2014-09-16 10:52
A może jak wyjadę na wakacje i po powrocie znajdę nowych lokatorów w moim mieszkaniu to też usłyszę, że przecież nie można ludzi na bruk wyrzucać? Halo, opamiętajmy się trochę. Koczowniczy styl życia kiedyś się sprawdzał, ale w zagospodarowane j Europie nie ma już wolnej przestrzeni gdzie można taki tryb życia prowadzić. Albo trzeba się wynieść do innych części świata albo dopasować do nowych realiów. Kupić/wynająć mieszkanie, pójść do pracy i problem się skończy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Felix 2014-09-16 10:41
Ale dlaczego pisze Pan ze dano Romom godzine na spakowanie. Oni mieli 2 lata na to i nie zrobili tego. A ich reakcja - czyli to ze zaczelj sie od razu pakowac bez protestu wskazuje ze doskonale wiedzieli wszystko. Dopiero jak ich nasi obroncy zaczeli buntowac to sie zaczelo.
To jest zreszta zasada Romow: robic swoje, osiedlac sie gidzie popadnie. Przenosic sie na inne miejsce gdy doyychczasowe jest wyeksploatowane . Unikac konfliktu z silniejszym. Bic tego kto slabszy. Normalne zachowanie Nomadow. Normalne - ja je rozumiem. Ale nie oznacza to ze nie moge temu postawic tamy. Popieram to ze powiedziano tym Romom "do widzenia".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Maro 2014-09-16 06:32
Właściwie to po co brać kredyt na mieszkanie, albo harować na nie ciężką pracą. Wystarczy gdzieś nielegalnie pomieszkać, a potem podnieść lament że wysiedlają i wyciągnąć łapę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież